Dołączył: 17 Paź 2009
Posty: 201 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Tak więc uznałam, że już czas zabrać Hati do mojej znajomej, która niedawno wybudowała wspaniałą trasę do crossu na terenie swojej stajni. Ma tam cztery stopnie trudności i myślę, że damy radę spróbować na tym najlżejszym. Niecałe półgodzinki jazdy i będziemy na miejscu. Dzisiaj jest bardzo ciepło więc co nam tam!
Przyprowadziłam siwkę z padoku do stajni. Lipka oraz Lord jeszcze tam zostali. Wpuściłam klaczkę do boksu aby ochłonęła i napiła się, a sama tym czasem poszłam do siodlarni po sprzęt oraz skrzynkę Hati. Kiedy wróciłam siwka łapczywie piła wodę z poidła. Zaniosłam cały sprzęt do koniowozu prócz skrzynki. Dałam jej jeszcze chwilkę, a kiedy skończyła wyciągnęłam ją na korytarz i przywiązałam. Zaraz później zamknęłam drzwi stajni, ponieważ aby wyczyścić Hati musiałam jej zdjąć derkę, którą nosiła jeszcze na wszelki wypadek. Nie jest to już jednak ta gruba, zimowa derka. Przed przyprowadzeniem Hati zostawiłam otwarte drzwi aby się odrobinę przewietrzyło. Po zdjęciu derki padokowej z krzywą miną stwierdziłam, że przyda się ją już wyprać, cała była w błocie i piasku. Twardą szczotką przejechałam kilka razy po sierści kobyły ot tak dla zdrowia, a następnie zabrałam się za kopyta. Wyciąganie z kopyt tego całego śniegu to po prostu masakra. Następnie rozczesałam jej grzywę, przeczesałam ogon. Na koniec miękką szczotką przeczyściłam jej głowę oraz nogi. Zdjęłam kantar, założyłam ogłowie, a potem z powrotem na nie kantar. Odpięłam od ogłowia też wodze i podpięłam lonżę. Później zabrałam się za zakładanie jej na wszystkie cztery nogi ochraniaczy transportowych. Zawinęłam jej ogon bandażem, a na grzbiet zarzuciłam derkę transportową. Pakowanie zajęło nam dosłownie dziesięć minut i już wyruszyliśmy w drogę.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Av dnia Pon 19:54, 29 Mar 2010, w całości zmieniany 1 raz
|